piątek, 27 stycznia 2012

Tak poprostu . - Milena.

  

Jeśli uważasz, że to proste, mylisz się. Dla mnie nigdy nie będzie łatwe, 
wyrzucenie kogoś ze swojego życia i zaczęcie wszystkiego od nowa.



Chciałam któregoś dnia idąc chodnikiem zdać sobie sprawę, że kocham. Kocham na nowo, kogoś innego, z jeszcze większą abstrakcją, niż wcześniej. Stawiając lewą nogę tuż po postawieniu prawej, poczuć, że serce znów jest na swoim miejscu. Jednak nie moge. Nie moge przestac kochac  cie dalej. Dobrze wiem, że nie dam rady zamienić ciebie  na kogoś innego.
Raz w życiu każdy z nas popada w istny obłęd, nie myśli racjonalnie, zapomina o rozsądku i wszystkim tym, czym kierował się do tej pory. Raz w życiu zdarza nam się  zapomnieć o tym, co najważniejsze i ten cholerny, jeden raz, się zakochujemy.. Niestety.

                 Nie potrafię Cię rozkminić, jesteś osobą nie do ogarnięcia.

sobota, 21 stycznia 2012

A gdyby tak.. Wystarczająco zwolnić?-Majka.

Jedno wiem na pewno. Nie poznaje się, a inni nie poznają mnie. To wszystko daje mi się we znaki, może czas przystopować i po raz pierwszy od kilku miesięcy zadbać o siebie? Mieć wszystko gdzieś, schować kompleksy na potem i powiedzieć teraz to ku*wa ja mam lunapark.



Mówili mi różne rzeczy. Potrafili robić kazania nawet przez dwie godziny ze świadomością, że i tak zrobię inaczej. Potrafią pogadać, że mną o 3 nad ranem i nie robić mi wyrzutów sumienia. Kto to taki? To przyjaciele. Nie zależnie od pogody wiedzą, że serca nie ma urlopu, czy wakacji. Mimo wszystko kochają mnie nawet wtedy kiedy jestem wystarczająco w złym humorze. Teraz jest weekend, może najwyższy czas zacząć przypominać sobie ostatnie dni, tygodnie. Tak, tak też zrobię. Siądę na parapecie wieczorem, popatrzę jak pada śnieg, potem policzę ten śnieg.. Uda mi się? Wiadomo, że nie. A mimo wszystko, wiem, że właśnie oni, będą z całych sił wierzyć, że policzę. Nie nazwę tak byle kogo, inni nie nazwą mi byle kim. Nie oni ♥


Nie mam ochoty patrzeć jak wszystko co pięknie burzy się przez Ciebie. Mimo to ja wciąż kocham. ♥

wtorek, 17 stycznia 2012

Znajdźmy wspólny cel.-Majka.

Może nie jest idealnie. Może mogło by być o wiele gorzej. Cieszę się, że jestem na tej ziemi, że mam czym żyć i z czego się cieszyć. I pomyśleć, że taki ty jesteś w stanie mi to zabrać. Nie tym razem, kochanie.


 Przyznam, miewam chwile zwątpienia. Jednak mam na kogo liczyć, mam w ludziach wsparcie. Gdyby nie oni, straciłabym o wiele więcej. Jak na razie jedynym moim minusowym rachunkiem jest wiara w siebie. Człowiek ten wie kim jestem, wie doskonale jak wygląda wszystko wokół. Dlatego dobrze by było pokazać mu się od nowa? Zatęsknisz koleś tak, że żadne modlitwy i błagania czasu nie oddadzą. Czuj się jakbym mówiła to do Ciebie, Milena.

Mam swoje gorsze i lepsze dni, tak samo jak ty. Mam swoje chwile słabości oraz chwile psychicznego zwycięstwa, tak jak ty. Oddycham, chodzę, myślę, mówię, śmieje się, rozmawiam, biegam, tańczę- tak samo jak ty. Oboje mamy dwoje oczu, nos, którym oddychamy, włosy, nogi, ręce. Zobacz, los nam sprzyja. Już tyle rzeczy nas łączy. Teraz moim celem jest by po prostu nas połączyć do końca, nie uważasz ? Nie ważne jak to zrobię, mój humor bywa różny, Jednak jednej zasady muszę się trzymać. Nigdy nie pozwolę Ci odejść, bez walki.

Nie ukrywam swoich uczuć. Nie są mi obce ani obojętne. Doceń to, że w moich oczach jesteś wspaniały, zrozum, że ktoś Cię ceni. Nie odrzucaj cudzych uczuć, inne mogą Ci się nie zdarzyć.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Niczego nie da się naprawić, wyjaśnić, wymienić. - Milena



Przychodzi taki dzień w życiu, gdy Twój cały poukładany świat łamie się na miliony drobniutkich kawałeczków.

Czasem mam wrażenie, że o czymś doskonale wiem, ale mimo to nie potrafię uwierzyć.Lubie sie oszukiwac, to mniej rani.Mam juz dosć słów bedzie dobrze, napewno sie uda. Przecież dobrze wiem, że nie.
A teraz? Wiesz, marze o tym żeby gdzieś stąd uciec zostawić to miasto straconych nadziei i złudzeń. Musze przyjąc do wiadomosci porażke i życ dalej. Przejdzie mi po jakis miesiacach.. lub roku. Długo bede musiala odbudowywac swoja samoocene po tym jak tobie podobaja sie inne. Narazie patrze w lustro i widze przegrana, cholerną przegraną. A to wszystko tylko przez to, ŻE CIE KOCHALAM, I DALEJ NAIWNIE TO ROBIE..

Nie zamierzam się szarpać z przeznaczeniem. Jeżeli ma mnie ochotę zniszczyć, zrobi to. Nie mam żadnego wpływu, na przyszłość.

 

piątek, 13 stycznia 2012

Czas uleczy rany. Albo sprawi, że zaczne tęsknić jeszcze bardziej.-Majka.

      A teraz spójrz mi w oczy i powiedz jak bardzo Ci na mnie zależy.  
                                                             Nie możliwe, niee ? </3



Pewnego dnia spojrzę w lustro. Spojrzę w oczy samej sobie i powiem, jak bardzo zależy mi na własnej osobie. Jeszcze nie dawno nic nie pozwalało mnie zbić z tropu. Teraz nie będę gorsza, będę taka sama, tylko, że ze świadomością, że go kocham. A co mi tam, dużo zrobiłam dla siebie, teraz niech zrobi to ktoś inny. Jestem starsza, powinnam wiedzieć o życiu o wiele więcej. Niby już przywykłam do ciągłych rozczarowań, jednak za każdym razem boli tak samo. </3





Marzeniami wciąż błądzę. Szukam drogi bez wyjścia. Zamiast normalnego jedzenia połykam ból, a zarazem cierpienie. Gdy ktoś do mnie mówi odpowiadam "nie mogę", nie zważając na zadane pytanie. Gdy patrzę w lustro, widzę nas, a na siebie. Gdy upadam mam nadzieję, że mnie złapiesz. Gdy śmieje się, mam nadzieję, że zrobisz to samo. Patrzę w niebo i jestem gotowa powiedzieć "a co by było, gdyby na tym niebie, z gwiazd ułożyło się serce? Dałabym rade na to popatrzeć i nie uronić ani jednej łzy?". Modlę się o lepsze trawienie całego wątku, jednak z każdym nowym dniem dochodzi każde nowe wspomnienie co dodaje mi coraz większego cierpienia.

              Chcę być z siebie dumna. Zacznę od tego,
                                 że o Tobie zapomnę. ♥




Ostatecznie niszczę samą siebie.-Majka.

Nie wiem co mam zrobić, by moje błagania zostały wysłuchane. Nic nie jest dla mnie jasne, nawet pogoda. A wreszcie spadł śnieg.
Piątek 13-tego. Idealny dzień by po raz kolejny najeść się żalu, po czym znowu wsypać do siebie rozczarowanie. Wszystko co mnie otacza dawało mi tą radość, która kiedyś była dla mnie wszystkim. Kiedy byłam dzieckiem moimi zmartwieniami było czy kupić Kena do kompletu dla Barcie. Kiedy podrosłam głównie myślałam o nauce, zaczęła się szkoła-teraźniejszy wróg. Kiedy byłam starsza i stałam na granicy gimnazjum na każdej wystawie sklepowej widziałam buty, które krzyczały do mnie "mamo". Teraz mi tego brakuję. Tego, że kiedyś moje serce, było wolne. Miałam tam wszystko, nawet przelatującą pszczołę. A teraz? Wszystko odeszło, a przyszedłeś ty. Tak, ty. Nie mam spokoju od miesiąca, nerwy pożerają mnie od środa, a od zewnątrz wszystko łamie mi się na pół. Brak sił=zniszczona ja. Nieodwołalnie, bezpowrotnie.

Nie szukałam Ciebie wcale. Po prostu pewnego dnia gdy Cię zobaczyłam wpieprzyłeś mi się do głowy, tyle. </3

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Ogarnijmy sie.. - Milena.

Jeśli nieśmiałość zabija uczucia, to noszę w sobie seryjnego mordercę.

Znam prawdę , ale nie chce przestać w to wierzyć.  Poprostu lubię sie oszukiwać - to mniej rani. Być może w ten rodzaj miłości w który wierze, jest nieosiągalny.. Mam złamane , wkurzone serce, ale jest dobrze. Tak musi być. Nie moge pokazać światu jak sie załamuje.         
                                                        

moje życie polega na porażkach , tęsknocie , pragnieniach , samotności , wspomnieniach , odrzuceniu , płakaniu i znów tęsknocie. Nie udało sie, musze to sobie powiedzieć, Co ja sobie wyobrażałam , ze ot tak sie we mnie zakochasz? ze w ogóle kiedy kolwiek to zrobisz? Naiwna jestem. Wiem to. Teraz tylko za każdym razem gdy cie zobacze bede miałą ochote sie rozpłakać, ale jak widać, tak mu si być..

*
w życiu każdej dziewczyny przychodzi moment kiedy zaczynamy potrzebować miłości . pragniemy miłości od chłopaka , pragniemy być kochane . chcemy przeżyć przygodę swojego życia , swoją pierwszą miłość , którą zapamiętamy już do końca życia . Nagle gdy już sie zakochamy, wiemy , że musimy sie otrząsnąc to nie ma sensu..