piątek, 17 lutego 2012

Damy rade- Milena. ♥

           

Jeden zwykły mały gest potrafi sprawić wiele radości , szkoda tylko , że ty jesteś tak ślepy i tego nie pojmujesz .


Dwa słowa - chcę wiosne. Zima, zimno, śnieg - duużo śniegu. Co do tego białego puchu zalegającego na ziemi to dał mi dziś do zrozumienia żebym trzymała sie od niego zdaleka ,a wszczegółności na chodnikach.
Moimi przyjaciółmi stali sie - koc i kubek gorącej herbaty lub kakao w zależności od nastroju. wiosna przyłaź i koniec kropka, no przecinek tez sie wepcha.

Lubie ten codzienny rytm - śpie do którj chce, śniadanie, herbatka, telewizor, komputer ( facebook, gg, youtube, i wszystko co możliwe) szwędanie sie po ludziach, walka ze śniegiem, powrót, telewizor , kocyk, fajna ksiązka.  Niech tak bedzie cały czas, a przynajmniej do czasu kiedy mi sie to nie znudzi.

Czy tęsknie za skzołą? - sama nie wiem. Lubie tam być, znajomi, grzejniki ( dla wtajemniczonych), śmiech, przyjaciele, lubie to, ale taka przerwa dobrze mi robi. Zero widywania obiektu moich załamek. I tak o nim czasami myśle. No bądzmy szczerzy -codziennie, ale jest już lepiej, przynajmniej chce aby tak było.

Szukając szczęścia zawsze są jakieś przeszkody, ale czasem warto więcej wycierpieć i poczuć prawdziwy smak szczęścia , a nie zwykłą fałszywość
 

dużą ilością śniegu nie zakryje niczego.-Majka.

     Na pewno nie zakryje tego, że nie wiecie wszystkiego.
    Nie wiecie tego co powinno zaistnieć najpierw. Analiza! 



             


To, co codziennie widzę w szkole, to codzienna porażka psychiczna. Na naszych korytarzach znajdziesz dokładnie każdego. Znajdziesz różnego rodzaju pijaków i palaczy. Znajdziesz bogatych i biednych. Znajdziesz cwanych i "landryny". Znajdziesz kujonów i cyganów. Każdy ma do siebie taki dystans, który po chwili skróca się, co dochodzi do rozłamu fiiizycznego. Są osoby, o których powinniście słyszeć najpierw.


                                          DANE OSOBOWE, SILNIE CHRONIONE.


Aga - bezzębna dziewczyna, która chodząc po szkole uważa się za cud piękności w markowych ciuchach. 

Magda - podwładna Agi, która pomimo markowych ciuchów również uważa się za cud piękności.

Patrycja - jedna z dziewczyn, która podbiła serca nie jednego chłopaka wraz z markowymi ciuchami, jednak chodzi sama, przyjaciół brak.

Sabina - postrach szkoły, pali , pije i ćpa.

Franek - chłopak, który uważa się za boga szkoły - zapominając przy tym o tym, że każdy możliwy ma pompę i rzyga na jego widok, gdyż jego morda wraz z głosem odpychają.

Marek - człowiek 'skate', który chodzi w rurkach z dupą jakby w nie nasrał, łamacz serc a u większości osób szkoły obiekt pośmiewiska.

Kuba - jeden z trójcy świętej Marka, jednak bardzo fajny i osobiście bardzo go lubię, pomaga, chłopak naprawdę fajny.


Szczepan - drugi z trójcy świętej, który właśnie jest takim moim obiektem westchnień.


Darek - mój przyjaciel z klasy, jednak ustawia się w pozycji mięśniaka i lekkiego cwaniaka. spoookojnie oduczę go.


Waldek - typowy chłopak, który rozkochał w sobie dosłownie całą szkołę, jest z mojej klasy i nie jednej chamsko złamał serce. na szczęście ma już tylu wrogów w szkole, że mu się odwidzi.

Kacper - koleś z fioletowymi converse'mi, który na początku roku miał branie i stał się obiektem zainteresowań, jednak z czasem nie ma już nikogo, a wrogów coraz więcej. wieć why ja z nim gadam?!

Konrad - je*bany szlachcic z rodu predatorów, który jest do takiej bezczelnej potęgi rodzony, że złamał serce mej Mileny. ja mu dam taką bezczelność, że będzie mu gorzej niż do tej pory. 

 ___________________________________________________________________________

Z czasem dowiecie się więcej o naszej wspaniałej szkole, w której codziennie są co najmniej  9 akcji związanej z każdą osobą.



 

wtorek, 14 lutego 2012

nouveau monde en dehors de la fenêtre. - Majka.

               Nie proszę o wiele. Wystarczy mi choć chwila uwagi z twojej strony. Uwierz, uśmiechnę się bardziej niż zawsze. Po prostu tak na mnie działasz, tyle.


 Za oknem wita mnie szara codzienność, co z dnia na dzień przeradza się coś, co widzę już 14 lat, a za każdym razem jest to dla mnie nowe przeżycie. Odkrywam na nowo co to radość, na nowo cukier, który jest słodki, sól, która jest słona, na nowo każdy zmysł. Kiedy jest mi zimno, nie chce koca, nie chce swetra. Chce Ciebie. Coś niemożliwie potrzebne mi sprawi, że zrozumiem więcej tajemnic tego, co do tej pory sprawiały mi trudność. Dzień w dzień wstaje z myślą, że jestem po to, by pomagać innym i stać się pediatrą lub psychologiem. Nie mogę dostać tego, co dałam innym. Ale cenie w sobie tą cechę. Cenię też swoją siłę, mimo, że nie śpię po nocach i nie jem dużo, to mam w sobie niezastąpioną siłę. Nie zawsze się z nią zgadzam, jednak siedzi i przynajmniej ona ode mnie nie odejdzie, ona jedna zostanie tak długo, jak zostanę ja.

                        
             Może kiedyś. Może kiedyś. Może kiedyś.
           Zrozumiem co tu robię.

                

niedziela, 12 lutego 2012

"Zgasi pragnienie po wielkiej suszy".-Majka.

Za kilka dni będzie po wszystkim. Zapomnimy oboje o swoim istnieniu. Po jeszcze większej ilości dni znowu się spotkamy. I znów to wszystko powróci.


 Czas leci szybko i nieubłaganie. Każda sekunda męczy mnie z naciskiem coraz silniejszym. Tona bezradności coraz bardziej rozkłada mi się na ramionach przechodząc wpływowo do serca. Ferie się zaczęły jednak inaczej niż zazwyczaj. Wstając przecieram oczy. Budzę się z myślą, że dwa tygodnie bez Ciebie to wieczność bez powietrza. Ponownie się kładę przysłaniając swoją twarz kocem, a w uszach nieustanne dźwięki piosenek PIHA. Tak spędzę każdy dzień tygodnia, każdą sekundę minuty, i każdą minute godziny. Raz za czas wysłucham matki po czym znowu zanurzę się pod pościelą z zamkniętymi oczami. Może los będzie łaskawy i da mi siły choć na te dwa tygodnie, bym mogła wstać i poczuć, że nie tracę czucia w nogach a ręce są sprawne jak za lat, a głowa słucha i nie opiera się niczemu. Od dawna marzyłam by odetchnąć i nie czuć za sobą ulotnego tlenu z ulotnymi wspomnieniami, które ciągle ciążyły nad moją głową. Mam nadzieje, że chociaż tez raz będę wstanie powiedzieć "Nie mylisz się. Ja naprawdę mam wyjebane".


               Księżniczką nie jestem, korony nie potrzebuje.

niedziela, 5 lutego 2012

Dojść do końca i szczerze być z siebie dumnym.-Majka.

                                                            To nie jest tak jak myślisz.
                                                                   To jest o wiele gorsze.




Ochłońmy. Codziennie mijamy się z nadzieją na reakcje z obu stron. Nauczmy się być tymi, którymi jesteśmy w swoich myślach. Może to nie ma nam dopiec, chociaż ten pierdolony czas zabija mnie od chwili, kiedy zorientowałam się, że obchodzi mi gdzie jesteś i co robisz. Może to tylko gra, gra w której mamy nauczyć się walczyć z naszymi trudnościami. Nie, to nie gra. To życie, które codziennie karmi mnie rozczarowaniem. Zaczynam myśleć o rzeczach dla mnie kiedyś zbyt banalnych, którym mogłam poświęcić uwagę. Patrzę w słońce, oczy nie pieką. Bolą mnie dopiero wtedy, kiedy pomyślę, o Tobie. Moje niebieskie dotychczas zmęczone oczy, zaczynają tracić widoczność. Po kilku minutach odzyskuje wzrok z myślą, że nie mogę odzyskać Ciebie. Ogarnia mnie tęsknota, niezwyciężona. Taka, której nic nie uleczy, a tym bardziej nic nie odetnie jej ode mnie. Mijam na ulicach ludzi z twarzą pewną, a nie kiedy smutną. Nie poznaje siebie, zwyczajnie przeszłabym myśląc, że komuś przytrafił się zły dzień lub dzień, w którym odzyskał wszystkie siły. A teraz? Całą drogę od szkoły do domu rozmyślam, czy ta osoba też jest chora na serce, własne serce. Wiec czemu moje jest w Tobie?


                              Ej, trochę wyrozumiałości. Daj mi swoje serce, w     szczególności, że wziąłeś mi moje.      ♥       Mi też się coś należy.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Sama siebie ranię nadzieją, że może jednak. - Milka

Kłopot polega na tym, że choć można zamknąć oczy, nie da się zamknąć myśli.

Pomagam wszystkim wkoło, daje rady, jakich pierdolony psycholog by nie wymyślił, a sama nie potrafię ogarnąć syfu, który rozrywa mnie od środka. Nie radzę sobie z jego uśmiechem, kiedy na mnie patrzy. Nie radzę sobie z ciszą, z którą mnie zostawia na kolejne tygodnie. Nie radzę sobie z drżącymi dłońmi ze strachu. Mam milion wad, ale potrafię kochać. Potrafię oddać serce, jak nikt, nikomu.
Nigdy w życiu nie brałam narkotyków, ale mimo to od kiedy Cię zobaczyłam wiem dokładnie jak to jest być na haju i na odwyku.
Każdy chyba w życiu posiadał człowieka, z którym łączyła go tak cholernie dziwna więź. I nie było to uczucie - absolutnie. Było to coś w rodzaju przywiązania, chęci powiedzenia wszystkiego - było to takie dziwne 'coś' czego nie da się zapomnieć nigdy.

niedziela, 29 stycznia 2012

Nie tym razem.-Majka.

                                  Chwile zwątpienia przychodzą do nas zawsze, nawet w najmniej 
                    odpowiednim momencie. Dlatego nie ważne jakie głupstwo by się popełniło, by szybko się nimi uporać zaczynamy im wierzyć. Wierzyć w to, co okazuje się zupełnym przeciwieństwem prawdy.




  Oddycham tym co w twoim otoczeniu. Myślę, o tym co by było gdybym była w twoim otoczeniu. Idę z myślą o tym, co by było, gdybym tak była bliżej niż tylko w twoim otoczeniu. Mam setki pytań, na które nie znam odpowiedzi. Zaczynam gubić się na prostej drodze, zaczynam na zdrowe, niebieskie oczy ślepnąć. Mimo mojego sztucznego uśmiechu na mojej twarzy pojawia się prawdziwy ból. Mój pokój stał się odległą rzeczywistością, inną planetą. Obarczam się winą, która rośnie. Czuje jakbym przeszła granice niemożliwości, znalazła się na jej przepaści. Nie jestem taka jak dawniej. Pozostawiłam cząstkę siebie gdzieś w innym wymiarze, która do tej pory woła do mnie 'Zostawiłaś mnie tu, myśląc sama, że dasz sobie rade'. Obracając się widzę pustą ulice, chodniki, na którym nie raz postawiłam i mądry i głupi krok. Trzynaście lat stąpam po tej ziemi myśląc, że los będzie łaskawy i po raz kolejny nie wystawi mnie na okres przetrwania. Pustka przeszyła moją głowę, która codziennie prosi mnie o przebudzenie, a w moim sercu rozrasta się czarna róża, która bezgranicznie i stanowczo przebija moje serce kolcami. Zapominam o tym jak kiedyś żyłam, jak cieszyłam się z najmniejszych wręcz nie dostrzegalnych rzeczy, które teraz mijam bez zainteresowania. Proszę o pomoc, pomoc całkowitą. Halo, tu dziewczyna zakochana straciła głowę. Straciła głowę? W dosłownym sensie? Nie w dosłownym, ale jest u kresu wytrzymania. Już jedziemy proszę czekać. Nie można czekać. Z chwili na chwili jest coraz później. A późniejsza pora to chwila wycięczenia.

                                               Delikatnie zdejmuję zasłonę niewinności. Przechodzę do stanu lekkości. Powoli zamieniam się w anioła. Czuje jak latam po niebie wiedząc, że jestem jak pióro. To właśnie jest chwila, kiedy wszystko powinno odejść i zostawić mnie w spokoju.