To jest o wiele gorsze.
Ochłońmy. Codziennie mijamy się z nadzieją na reakcje z obu stron. Nauczmy się być tymi, którymi jesteśmy w swoich myślach. Może to nie ma nam dopiec, chociaż ten pierdolony czas zabija mnie od chwili, kiedy zorientowałam się, że obchodzi mi gdzie jesteś i co robisz. Może to tylko gra, gra w której mamy nauczyć się walczyć z naszymi trudnościami. Nie, to nie gra. To życie, które codziennie karmi mnie rozczarowaniem. Zaczynam myśleć o rzeczach dla mnie kiedyś zbyt banalnych, którym mogłam poświęcić uwagę. Patrzę w słońce, oczy nie pieką. Bolą mnie dopiero wtedy, kiedy pomyślę, o Tobie. Moje niebieskie dotychczas zmęczone oczy, zaczynają tracić widoczność. Po kilku minutach odzyskuje wzrok z myślą, że nie mogę odzyskać Ciebie. Ogarnia mnie tęsknota, niezwyciężona. Taka, której nic nie uleczy, a tym bardziej nic nie odetnie jej ode mnie. Mijam na ulicach ludzi z twarzą pewną, a nie kiedy smutną. Nie poznaje siebie, zwyczajnie przeszłabym myśląc, że komuś przytrafił się zły dzień lub dzień, w którym odzyskał wszystkie siły. A teraz? Całą drogę od szkoły do domu rozmyślam, czy ta osoba też jest chora na serce, własne serce. Wiec czemu moje jest w Tobie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz